Portal wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Są one wykorzystywane w celu zapewnienia poprawnego działania serwisu. W każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień dot. przechowywania plików cookies w Twojej przeglądarce. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie plików coockies na Twoim komputerze.
x
Wersja wysokokontrastowa
Godziny pracy:
poniedziałek, wtorek, czwartek 7:30-15:30 • środa 7:30-17:00 • piątek 7:30-14:00
A A A
Powiatowy Zespół‚ Szkół‚ Ponadgimnazjalnych nr 1 im. Mikołaja Kopernika w Środzie Śląskiej
  • English
  • Polski
  • Deutsch
01.06.2012 •

J. K. Rowling – „Trafny wybór”

 
J. K. Rowling chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Każdy kojarzy autorkę z serią o Harrym Potterze. Seria ta znalazła sobie zarówno wielu sympatyków, jak i przeciwników. Jednak po wielkim sukcesie, jaki przyniósł pisarce „Harry Potter”, nie spoczęła ona na laurach i napisała kolejną powieść, tym razem z myślą o bardziej dojrzałych czytelnikach. I bardzo dobrze, że to zrobiła, bo Rowling ma niezwykły dar snucia fantastycznych opowieści w taki sposób, że pomimo ogromnej liczby postaci i problemów, spokojnie sobie czytamy, nie wertując co chwila wcześniejszych rozdziałów
 
"Trafny wybór" to niesamowicie barwny i zaskakujący obraz życia mieszkańców małej miejscowości Pagford. Autorka udowadnia, jak wiele dzieje się w życiu zwyczajnych, szarych ludzi, których codziennie mijamy na ulicy, oraz to, jak jedno wydarzenie potrafi wpłynąć na los wielu osób i rodzin. Ukazuje życie w niewielkim miasteczku, takie jakie jest, bez koloryzowania i wyolbrzymiania. Książka jest pełna małomiasteczkowej hipokryzji, która sprawia, że chce się zapomnieć o prawdziwym świecie i przenieść na całe dnie do Pagford. Zapewniam, że sięgnięcie po książkę w bibliotece czy w księgarni będzie niezwykle trafnym wyborem.
 
Dominik Buda

Andy Weir - "Marsjanin"

 
Odwiedzając pewnego razu Biedronkę, by poczuć się mądrzej, podszedłem do tego śmiesznego stoiska z literaturą. Między niewielkim wyborem książek zauważyłem smutną twarz Matta Damon'a na okładce "Marsjanina", autorstwa Andy'ego Weir'a, którego adaptacja puszczana była w tamtym, czasie w kinach. Cóż, nie widziałem filmu, ale jeśli jest w połowie tak dobry jak książka, to zaraz się za niego zabieram!
 
W "Marsjaninie" głównym bohaterem jest Mark Watney, astronauta, któremu przyszło lądować na „czerwonej planecie”. W czasie pobytu na Marsie sześcioosobowej ekspedycji ARES 3, szalała tam burza piaskowa. Zraniony w jej wyniku Watney, zostaje uznany za zmarłego, a reszta załogi z wyrzutami sumienia, ratuje się ucieczką z Czerwonej Planety. Mark po ocknięciu się dochodzi do wniosku, że został sam i nie chodzi o to, że nie było już z nim ludzi, nie miał także tlenu i wody. Ale dobra, spokojnie, jaka jest sytuacja… Facet jest jeden na wielkiej pustyni, z dala od domu (nawet bardzo, powiedzmy jakieś 225 mln kilometrów), bez warunków do życia, kolejna, misja na Marsa odbędzie się za kilka lat, a NASA uznała go za zmarłego, zaginionego w akcji, więc o ratunku przez te najbliższe kilka lat może chyba zapomnieć. Ale Watney miał za to wolę przetrwania, ogromną wiedzę i poczucie humoru. Te i jeszcze parę innych czynników sprawiło, że główny bohater jest skrzyżowaniem Robinsona Crusoe i MacGyver'a. Udowadnia to wiele razy, korzystając z dostępnych w bazie urządzeń, nie do końca zgodnie z instrukcją. Przerabiając chociażby skafander na zbiornik wody, którą także udało mu się uzyskać poprzez spalanie wodoru. Wpadlibyście na to?
 
"Marsjanin" to bardzo dobry tytuł; science-fiction z naciskiem na „science”. W książce równolegle ze sobą są prezentowane dwa światy. Mars, na którym przeżyć usiłuje kosmiczny Bear Grylls i Ziemia, gdzie wykwalifikowani naukowcy usiłują ściągnąć go do domu. Wspomniany wcześniej humor ciągle towarzyszy Markowi i nie opuszcza go przez cały pobyt na planecie; specyficzne żarty ubarwiają całą historię, a sam bohater uczy czytelnika, jak nie poddawać się w trudnych, naprawdę trudnych sytuacjach. Bo utknięcie w kosmosie, wierzcie mi, jest trudną sytuacją. Mimo niepowodzeń, które niejednokrotnie mogły przyspieszyć śmierć Watneya, ten kombinuje dalej, a jego wiedza z zakresu botaniki pozwala mu wyhodować, w beznadziejnych warunkach, poczciwe ziemniaki.
 
Będąc następnym razem w Biedronce, rzućcie okiem na stoisko z książkami, bo jeśli ja znalazłem w nich taką perełkę jak „Marsjanin”, to jest ono warte uwagi.
 
Michał Czarnota
  • Bądź na bieżąco
  • Zastępstwa
  • Projekty unijne
  • Chwalimy się

Newsletter